Tradycyjna polska zupa pomidorowa jest gęsta, z kluseczkami albo ryżem, podawana ze śmietaną. Pewnie dlatego myśl o dodaniu do zupy pomidorowej pomarańczy może przyprawić niektórych o skręt brzucha. Kasia powiedziała, że trochę się boi, więc może spróbuje tylko łyżeczkę, Orcz patrzyła nieufnie. Ale uwaga! Pierwsza łyżka i już wiesz, że tego smaku nie znajdziesz nigdzie indziej. Jest łagodna i trochę słodka. Skusił by się na nią każdy wampir - ma taki piękny krwistoczerwony kolor. W przeciwieństwie do tradycyjnej polskiej zupy pomidorowej nie jemy jej z makaronikiem, ani z ryżem. Jeśli chcecie, żeby była bardziej sycąca, możecie dodać do niej grzanki.
Kasia zjadła całą miseczkę, Orcz powiedziała, że nawet nie jest taka zła. To chyba wystarczający komplement!
A zatem przedstawiamy: zupa pomarańczowo-pomidorowa z grzaneczkami i pestkami, czyli jak zagiąć Teściową i jednym talerzem przekazać jej swoją wyjątkowość i prawdziwe fusion tradycji z nowoczesnością!
Składniki:
- woda
- kostka rosołowa
- koncentrat pomidorowy
- sok pomidorowy
- sok pomarańczowy
- wyciśnięty sok z 1-2 pomarańczy
- odrobina miodu
- suchy chleb na grzanki
- pestki dyni albo słonecznika
1. Do garnka nalewamy troszeczkę wody i gotujemy w niej kostkę rosołową.
2. Dolewamy do garnka sok pomidorowy - dwa razy więcej soku, niż było wody. Dolewamy sok pomarańczowy - połowa objętości soku pomidorowego, który dodaliśmy, czyli mniej więcej tyle ile było początkowo wody.
3. Dodajemy słoiczek koncentratu pomidorowego. Słodzimy miodem (do smaku, ale ja uważam, że raczej niewiele).
4. Dodajemy świeżo wyciśnięty sok z jednej albo dwóch pomarańczy.
I właściwie to wszystko! Jeśli chcecie, na patelni można podsmażyć pokrojony w kostkę chlebek, najlepiej razowy.
Tymek woli ją na słodko, ale ja myślę, że jest ciekawsza jeśli dodamy do niej trochę ziaren. Do przełamania słodkiego smaku idealnie nadają się pestki dyni - są trochę gorzkie. Jeżeli nie przepadacie za ich wyraźnym smakiem, a lubicie, jak coś chrupie - można zastąpić je pestkami słonecznika.
Smacznego!
It's a war.
OdpowiedzUsuń