środa, 5 maja 2010

Okonomiyaki [お好み焼き] – tzw. "japońska pizza"



Składniki:
  • 200 g. mąki
  • jajko
  • kilka łyżek sosu sojowego (ilość zależy od intensywności sosu)
  • pół kapusty pekińskiej
  • cebula
 (Dodatki:)
  • 1 puszka kukurydzy
  • 2 puszki tuńczyka
  • majonez
Ten przepis pochodzi z książki nie-kucharskiej. Znalazłem go w Bezsenności w Tokio Marcina Bruczkowskiego, polaka, który opisuje w niej swoje wspomnienia z czasów, w których mieszkał w Japonii.

By usmażyć placki mieszamy składniki w dużej misce; kapustę pekińską oczywiście na początku szatkujemy, a cebulę kroimy w kostkę. Masę dobrze mieszamy – trzeba pamiętać że nie powinna być wodnista, lepiej żeby była trochę zbyt sucha niż odwrotnie, dlatego w razie potrzeby dodajemy trochę mąki. Ilość masy wystarczy na około dwóch dużych placków, albo kilka mniejszych. Rozprowadzamy ją na rozgrzanej patelni, tak by powstał placek o grubości około 1 cm. Smażymy z dwóch stron, aż placek zrobi się złocisty, a jego skórka chrupiąca.

Placek jemy z sosem, najprostszym rozwiązaniem jest majonez. Najlepiej pociąć go na małe kwadraciki i jeść pałeczkami, maczając w majonezie.

PS kukurydzę i tuńczyka można zastąpić innymi dodatkami – jak sugeruje nazwa, jest to jakby-pizza, do której można dodawać bardzo różnych rzeczy...

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Piknikowa focaccia z pomidorami


U nas na balkonie już nastała wiosna. Kocyk, książka i przekąska!
Cieszcie się słonecznymi dniami i wyciągajcie z piknikowych koszyków takie pyszności jak nasz chlebek ze świeżymi pomidorami.

Składniki:
  • 1 szklanka mąki
  • 1/4 kostki drożdży
  • 1 pomidor
  • 3/4 szklanki wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
W ciepłej (nie gorącej) wodzie rozpuszczamy cukier i drożdże; mieszaninę zostawiamy na chwilę. Następnie dodajemy wodę do mąki z solą i mieszamy; ciasto nie powinno być wodniste – w razie potrzeby dodajemy więcej mąki. Ciasto zostawiamy żeby urosło. Potem dodajemy do niego pokrojonego w kostkę pomidora i dobrze mieszamy. Pieczemy w dobrze rozgrzanym piekarniku aż się lekko zarumieni.



Można jeść jako przekąskę, chlebek na kanapki i prawdopodobnie w jeszcze innych formach...

Indyk à la sam to wymyśliłem


Składniki:
  • 1 pierś z indyka (nie piszę, że duża, bo one wszystkie takie są...)
  • 1 ząbek czosnku
  • 5 plasterków ananasa z puszki
  • 1 pomarańcz
  • 1 (do 1,5) duża garść suszonych śliwek
  • 1 garść rodzynek
  • pietruszka
  • sól
  • 1 łyżeczka cynamonu
Indyka kroimy na małe kawałki i nacieramy wyciśniętym czosnkiem i solą, a następnie smażymy. Gdy mięso się usmaży, dodajemy śliwki, rodzynki, ananasa (pokrojonego w kostkę) i cynamon. Wszystko razem dusimy, żeby smaki się wymieszały. Na koniec dodajemy kawałki pomarańczy i mieszamy. Danie podajemy posypane pietruszką.

(Komentarz od Ory, co to zawsze wie lepiej: Wspaniale smakuje z ryżem, kus kusem, albo razowym makaronem. Do tego doskonałym dodatkiem będzie sałatka z cykorii, sałaty i pomarańczy oraz pół banana. Do tego mała garstka rodzynek i duża garść kiełków z dodatkiem oliwy z oliwek. MNIAM!)

czwartek, 22 kwietnia 2010

Chleb, no 1 - wersja banalnie łatwa



Była taka piosenka-wyliczanka - "Mało nas, mało nas, do pieczenia chleba!"
Okazuje się jednak, że do przygotowania chleba wcale nie potrzeba dużej ekipy, a własnoręcznie pieczony chleb, świeżo wyjęty z pieca (piekarnika) to naprawdę rewelacja!

Żeby was zachęcić zaczynamy od najprostszego przepisu na chleb, który pochodzi zresztą z opakowania mąki :)

Składniki:
  • 1/2 opakowania gotowej mieszanki mąki do wypieku chleba, np tej
  • 1/5 szklanki letniej  wody (350 ml)
  • 15g drożdży
  • garść nasion słonecznika, dyni, płatków owsianych etc. (suszonych pomidorów, oliwek, śliwek)
 Rozpuszczamy drożdże w letniej wodzie, dorzucamy łyżkę mąki, zostawiamy na kilka minut.
Mieszamy składniki za pomocą miksera ok 5-7 minut. Zostawiamy do wyrośnięcia przykryte ściereczką w ciepłym miejscu na ok. 30 min - powinno podwoić swoją objętość.
Po tym czasie ciasto warto obsypać z zewnątrz mąką, włożyć do formy do chleba. Posypać obficie swoimi ulubionymi ziarenkami z zewnątrz i zostawić na kolejne pół godziny.
Wkładamy do nagrzanego do 200C piekarnika (tryb od góry i dołu, bez termoobiegu) na dolną półkę (bo nasza górna grzałka trochę za bardzo przypieka). Po 10 min zmniejszamy temperaturę do ok 180C. Zostawiamy na jakieś 30-40 min.
Skórka zrobi się chrupiąca i dość twarda. Żeby sprawdzić, czy ciasto w środku się upiekło, należy tradycyjnie nakłuć je wykałaczką. Ciasto jest gotowe jeśli po wyjęciu wykałaczka jest sucha i czysta.
Gotowy chlebek wyjmujemy z piekarnika dopiero po mniej więcej 15 min - nie wyciągamy gorącego z piekarniaka!

Smacznego!

wtorek, 20 kwietnia 2010

Focaccia, czyli tanie chrupanie


Focaccia jest jednym z najprostszych, najtańszych i najsmaczniejszych przysmaków kuchni włoskiej. Dlatego też polecam ją wszystkim, którym pieczenie chleba albo robienie pizzy wydaje się zbyt trudne. Focaccia właściwie zawsze wychodzi i naprawdę potrzeba do niej niewiele - czasu, cierpliwości, składników, talentu... ;)
Oczywiście zanim sama się o tym musiało upłynąć trochę czasu i wydawało mi się, że trzeba mieć w żyłach włoską krew, żeby to "danie" miało prawdziwy smak... ale obserwacja jak Luigi, mój włoski przyjaciel, ugniata ciasto, jak to ciasto rośnie i jak pięknie się piecze, przekonały mnie do spróbowania swoich sił. Okazało się, że jest to banalnie proste i przepis można praktycznie dowolnie modyfikować. Odkąd spróbowaliśmy po raz pierwszy upiec własny placek, znalazł się na stałe w naszym menu. Mam nadzieję, że tak będzie i z wami.

Składniki:
  • 1,5 szklanki mąki
  • pół szklanki ciepłej wody
  • 15g świeżych drożdzy
  • cukier
  • sól
  • oliwa z oliwek
  • dodatki: rozmaryn, oliwki lub suszone pomidory
Drożdże rozrabiamy z wodą, dodajemy łyżkę mąki, płaską łyżeczkę cukru i zostawiamy na kilka minut. Następnie wyrabiamy mąkę z wodą i drożdżami i dodajemy łyżeczkę soli i 2 łyżki oliwy. Ugniatamy ciasto aż będzie gładkie i przestanie się lepić do rąk. Jeśli to konieczne - sypiemy trochę więcej mąki. Formujemy z niego kulę i zostawiamy na pół godziny do wyrośnięcia.
Zależnie od tego, jakiego smaku ma być placek - kroimy na paseczki oliwki, suszone pomidory albo rwiemy (ew. siekamy) listki rozmarynu. W wersji najprostszej - jeśli użyjemy tylko suszonego rozmarynu z "torebki" możemy dodać go od razu do ciasta.
Kiedy ciasto już trochę urosło, ugniatamy je jeszcze z naszymi dodatkami - oliwkami lub pomidorami.
Smarujemy dużą blachę oliwą z oliwek i rozciągamy na niej ciasto. Zostawiamy na dodatkowe 10 minut. Rozsmarujemy na nim warstwę oliwy, posypujemy solą i obficie rozmarynem. Nakłuwamy ciasto widelcem i wkładamy do rozgrzanego piekarnika o temperaturze około 200C (w naszym ciężko to ustalić) na jakieś 10-15 min - do czasu kiedy nabierze złotego koloru.

Uwaga! Jeśli chcemy, żeby placek był grubszy i bardziej puszysty, a nie cieniutki i chrupiący - możemy pominąć nakłuwanie widelcem i pozwolić ciastu ładnie wyrosnąć.

Podajemy jeszcze cieplutkie, pokrojone na kawałki. Możemy dodatkowo polać oliwą z oliwek, albo potraktować jak zwykły chlebek i zjeść z nim kanapkę :)

czwartek, 15 kwietnia 2010

Arabskie łakocie czyli Kuskus z Bakaliami



Wyobraź sobie, że przychodzą do ciebie niezapowiedziani goście, a ty akurat nie masz upieczonego ciasta, ciasteczek, muffinów, w lodówce nie ma lodów… Jedyne, czym możnaby ich poczęstować to pochowane po szafkach resztki bakalii – kilka suszonych śliwek, otwarta paczka orzeszków włoskich, może jakieś daktyle… ale jest tego trochę za mało, żeby postawić na stole jako przekąskę!
 Albo inna sytuacja…
Wyobraź sobie, że jesteś w domu i masz wielką ochotę na coś dobrego, słodkiego… ale akurat nie masz upieczonego ciasta, ciasteczek, muffinów, w lodówce nie ma lodów… Jedyne, czym możnaby się poratować to pochowane po szafkach resztki bakalii, jakieś opakowanie mieszkanki studenckiej, którego niedojadłaś…
Ale masz ochotę na prawdziwy deser… coś bardziej wyszukanego…

W tej sytuacji polecam - KUSKUS Z BAKALIAMI!

Receptura tego niezwykłego, trochę arabskiego przepisu powstała pewnego dnia w Lizbonie, kiedy wraz ze współlokatorami zebraliśmy wszystkie przysmaki, które posiadaliśmy, żeby przygotować jakiś wyśmienity poczęstunek.

A oto składniki (podaję przykładowe składniki, ale tak naprawdę w tym przypadku dorzucamy wszystkiego do smaku!)
  • szklanka kuskusu 
  • 1 opakowanie mieszanki studenckiej (można zastąpić własną mieszanką ulubionych bakalii – orzechów włoskich, rodzynek, daktyli, suszonych śliwek, suszonych moreli, orzechów nerkowych, fig, etc) 
  • pół grejfruta 
  • (opcjonalnie pół opakowania budyniu śmietankowego/waniliowego) 
  • mleko lub jogurt naturalny 
  • łyżka miodu 
  • cynamon, kardamon 
Kuskus przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, czyli sypiemy szklankę kaszy do miski, zalewamy wrzątkiem ponad poziom kuskusu. Przykrywamy, zostawiamy na kilka minut, żeby napęczniał, ewentualnie można też dodać płaską łyżeczkę masła.
Bakalie siekamy na drobne kawałki. Grejfruta dzielimyna cząstki, obieramy je z białej skórki – będziemy potrzebować tylko miąższu ze środka, bez oddzielającej cząstki skórki.
Aby nawilżyć masę warto dodać trochę budyniu. Uwaga – potrzebne jest do tego tylko pół opakowania i warto przygotować budyń trochę rzadszy niż do normalnego spożycia. Jeśli akurat nie ma budyniu, można dodać torchę jogurtu, albo po prostu mleka. Oczywiście jeśli użyjecie budyniu – całość wyjdzie bardziej zbita, gęsta i trochę słodsza (wtedy można np. zrezygnować z miodu). Użycie jogurtu spowoduje, że smak będzie trochę świeższy, a całość będzie lżejsza… Ale ze względu na jego charakterystyczny jogurtowy smak, czasami wolę po prostu zastąpić budyń odrobiną mleka. (Ja najbardziej lubię budyń!)
Mieszamy kuskus z bakaliami, grejfrutem. Dodajemy budyń lub niewielką ilość mleka/jogurtu.
Całość możemy dosłodzić miodem – to w końcu prawie danie arabskie – musi być słodkie!
Doprawiamy cynamonem, kardamonem, możemy posypiać wiórkami startej czekolady… chociaż to już trochę przesada… ;)
Eksperymentujcie, mieszjcie ulubione składniki, w ulubionych proporcjach. Bakalie to w końcu gwarancja dobrego smaku!
Smacznego!

sobota, 20 marca 2010

Spaghetti napoli (bez fix'u)


Składniki:
  • 2 pomidory
  • 1/2 słoiczka koncentratu pomidorowego
  • cebula
  • duży ząbek czosnku
  • zioła prowansalskie
  • sól
  • makaron spaghetti

Kolejny przepis na szybkie, "studenckie" danie. Powiecie, że idę na łatwiznę, ale to jest na prawdę świetny sposób na "obiad z niczego" w mniej niż pół godziny. Nie moja wina, że łatwe przepisy są fajne i łatwe...

Na patelni smażymy na złoto drobno posiekaną cebulę; następnie dodajemy czosnek i jeszcze przez chwilkę smażymy. Pomidory tniemy w grubą kostkę i dodajemy na patelnię (wcześniej można zdjąć z nich skórkę, ale imho nie ma po co bo i tak się rozgotują); lekko podsmażamy aż zaczną mięknąć; potem dodajemy wody i dusimy kilka minut. Po tym, dodajemy do pomidorów koncentratu, mieszamy i chwilę dusimy razem; dodajemy przypraw i jeszcze chwilę zostawiamy na ogniu. No i sos gotowy, co dalej – wiecie.

Pieczone jabłka z kruszonką


Składniki:
  • 3–4 jabłka (najlepsze: Szara Reneta)
  • cukier (najlepiej zwykły i trzcinowy)
  • masło
  • mąka
Jabłka obieramy i tniemy w grubą kostkę; następnie podduszamy w garnku aż zmiękną. Kolejnym krokiem jest przygotowanie kruszonki: mieszamy masło, cukier i mąkę aż powstaną grudki. Potem jabłka wkładamy do naczynia żaroodpornego, posypujemy kruszonką (wedle uznania, np. ja lubię dużo, a Ora mało... – na zdjęciu wersja zrobiona przeze mnie) i pieczemy. Nie ma w tym wielkiej filozofii, a jest pyszne ;) 

wtorek, 16 marca 2010

Różowy sos warzywno-owocowy


Sos ten powstał z potrzeby eksperymentowania z nowymi smakami i potrzeby poradzenia sobie z niekończącą się szaro-burą i bezwitaminową zimą. Jego intensywny kolor i delikatna struktura na pewno poprawią wam humor.

Składniki:
  • średniej wielkości marchewka
  • 1 buraczek
  • 1 jabłko
  • sok i miąższ wyciśnięte z 1 pomarańczy 
Pokrojoną w kostkę marchewkę i buraka wrzucam do niewielkiej ilości wody (ok. szklanki?) Gotuję aż warzywa staną się miękkie. Studzę, dorzucam pokrojone w kostkę jabłko i miksuję wszystko na krem. Podgrzewam, wlewam do środka sok i miąższ z pomarańczy. Gotowe!

Tak przygotowany krem warzywno-owocowy można wlać do słoika i podawać z różnymi daniami, jako oryginalny i świeży dodatek. Sos może być stosowany do mięsa. Smakuje po prostu wyśmienicie z pieczonym indykiem a la Google! ;)

I jaki ma kolor....

środa, 10 marca 2010

Tortilla


Składniki – na tortille:
  • 1 mała szklanka mąki pszennej
  • 2 małe szklanki mąki kukurydzianej
  • lekko ponad 1 mała szklanka wody
  • duża łyżka masła
Tortillę przygotowujemy mieszając mąkę pszenną i kukurydzianą (w proporcji 1:2); do tego dodajemy masło i wodę; ciasto ugniatamy – powinno mieć konsystencję plasteliny, nie powinno być zupełnie wilgotne. Gdy mamy już ciasto możemy je na chwilę odstawić w chłodne miejsce, choć nie jest to konieczne. Z ciasta bierzemy porcje wielkości piłeczki ping-pongowej (może nieco mniejsze) i równomiernie rozgniatamy je na chłodnej patelni, tak żeby powstał cienki placek. Tortille smażymy aż ciasto przestanie być wilgotne i miejscami się zarumieni, dobrze jest je zdjąć z patelni zanim zrobi się zupełnie sztywne, ponieważ wtedy możliwe jest jeszcze zawinięcie tortilli.

Składniki – na farsz:
  • 250 g. mielonego mięsa wieprzowo-wołowego
  • pół cebuli
  • pół papryki
  • puszka kukurydzy
  • puszka czerwonaj fasoli
  • puszka pomidorów
  • mały słoiczek koncentratu pomidorowego
  • 1 ostra papryczka
  • papryka mielona
  • pieprz
  • sól

Przygotowywanie farszu rozpoczynamy od drobnego posiekania cebulki; następnie smażymy ją aż się zarumieni. Do cebulki dodajemy mięso mielone i smażymy przez 10 min. Następnie do mięsa dodajemy pozostałe składniki (kukurydza, fasola, pomidory, posiekana świeża papryka, posiekana ostra papryka, koncentrat pomidorowy); i doprawiamy solą, pieprzem, mieloną papryką. Całość dusimy przez kolejne 10 min.

Gdy farsz jest gotowy, nakładamy porcje na placki i zawijamy w nie.

wtorek, 9 marca 2010

Pieczony indyk à la Google+kreatywność


Składniki:
  • 1 kg piersi z indyka
  • pieprz (ok. 3/4 łyżeczki)
  • sól (ok. 2-3 łyżeczek)
  • cynamon (ok. 1 łyżeczki)
  • oliwa z oliwek (kilka łyżek)
  • rozmaryn (ok. 2 łyżeczek)
  • pół cytryny
Indyka nacieramy solą (podobno warto to zrobić godzinę wcześniej); następnie dodajemy resztę składników i też nacieramy nimi mięso. Pieczemy w temperaturze ok. 200 stopni (nasz piekarnik nie przejmuje się takimi drobiazgami, więc to wartość przybliżona...). Podobno zasadą przy pieczeniu indyka jest 50 min na każdy kilogram, w tym wypadku piekłem go około godziny. Warto od czasu do czasu obrócić i podlać mięso odrobiną wody, żeby piekło się równomiernie i nie wysychało.

Jest to jeden z przepisów-eksperymentów, dlatego nie umiem podać dokładniejszych proporcji składników – metodą prób i błędów można modyfikować przepis. Wskazówką, że się udało, jest to, że pachnie równie pysznie jak smakuje ;)

PS mięsko jest doskonałe z konfiturą pomysłu Ory...

niedziela, 7 marca 2010

my baby's gone... czyli pora na SZPINAK


Jest zimno, jest brzydko i ogólnie źle. Tymek wyjechał, więc... pora się zabrać za szpinak! Kupiłam pewnego dnia na targu wielki wór szpinaku i nie dałam rady zjeść wszystkiego na raz, więc reszta została zamrożona. To zresztą doskonały patent - smakuje zupełnie, jak gdyby był świeży. Przy tym zostawiam całe liście, wcześniej oczywiście umyte. Oczywiście, ktoś może stwierdzić, że zamiast samodzielnie mrozić, można już zamrożony kupić... no ale niestety mrożony szpinak jest poszatkowany na miazgę i traci cały swój liściasty urok.

Szpinak ma to do siebie, że albo się go uwielbia, albo wydaje się paskudy. Ja szczerze nie znosiłam go w dzieciństwie, Alf twierdził, że to ohyda.. i ja też tak myślałam. Co tu ukrywać, wygląda jak wodorosty - nic fajnego. Ale okazuje się, że można wyczarować (wygotować) z niego cuda. Przekonałam się o tym chyba dopiero na studiach.. Jak się okazuje, wychodzenie spod wpływu autorytetów z dzieciństwa (czyli Alfa) jest procesem długotrwałym. Tymek pod tym względem jest do tyłu. Ale tymczasem korzystam z jego nieobecności i podaje wam przepis na prościutką tartę ze szpinakiem, czyli szybki zielony przysmak :)

Składniki:
  • 1 opakowanie gotowego świeżego (lub mrożonego) ciasta francuskiego
  • pół worka szpinaku, czyli ok 500g
  • 1 jajko
  • 2 łyżki śmietany
  • odrobina mleka
  • parmezan (lub ser "typu parmezan")
  • sól, pieprz, gałka muszkatułowa
Nagrzewasz piekarnik do 200C. Wykładasz okrągłą blachę ciastem francuskim na papierze do pieczenia. (Zwykle gotowe ciasto już jest rozwałkowane i położone na takim papierze, wystarczy je odpowiednio uformować w blasze.)
Szpinak podduszasz na patelni z odrobiną masła i mleka. Ja lubię mieć duże liście, ale jeśli Ci to przeszkadza, możesz je wcześniej posiekać. Dusisz kilka minut, aż liście będą miękkie. (Jeśli były zamrożone trwa to oczywiście trochę dłużej). Przekładasz szpinak do miski, czekasz aż trochę ostygnie. Następnie mieszasz z jednym jajkiem, 2 dużymi łyżkami śmietany i dodajesz starty ser, najlepiej parmezan. Ja wrzuciłam pół małego opakowania, ale ilość zależy tylko od tego, jak bardzo go lubisz. Masę szpinakową solisz i pieprzysz, można też dodać szczyptę gałki muszkatułowej. Wlewasz ją na surowe ciasto.
Wkładasz do piekarnika i pieczesz zgodnie z instrukcją na cieście. Oczywiście należy sprawdzić, czy ciasto za bardzo się nie przypieka, albo czy już jest gotowe. Według informacji z opakowania moje ciasto powinno być upieczone po 10 minutach, ale trzymałam  je w piekarniku ok. 20, tak żeby ciasto się ładnie przyrumieniło. Wszystko zależy od piekarnika i ilości farszu - im więcej, tym więcej zajmie upieczenie.
Tarta jest gotowa, kiedy farsz nie jest już płynny, a ciasto nabiera złotego koloru.
Można ją serwować na ciepło i na zimno. I idealnie sprawdza się jako przekąska w pracy! :)



Uwaga! Szpinak jest również wyśmienity z serem pleśniowym, np lazurem albo gorgonzollą i orzechami włoskimi.
Dusimy pół kilo szpinaku, dolewamy odrobinę mleka, dodajemy pół opakowania sera Lazur (albo ok. 100 gr gorgonzolli). Dodajemy pokruszone/posiekane orzechy włoskie, biały pieprz. Nie solimy - ser jest zwykle wystarczająco słony. Na sam koniec, kiedy ser się już całkiem roztopi, a szpinak jest mięciutki, dorzucamy pozostałą połowę sera. Kruszymy ją w drobne kawałki i posypujemy nią szpinak. Takim sosem polewamy np makaron, albo stosujemy go właśnie do tarty. Obiecuję Wam, że to pycha!

Proporcji szpinak-ser nie podaję celowo. Popróbujcie jak wam najbardziej smakuje - w końcu o to właśnie chodzi. Ja lubię dużo sera i dużo orzechów. Orientacyjne proporcje to - 1 kostka mrożonego szpinaku (niestety taki mam jednak najczęściej), 1 opakowanie sera lazur, duża garść orzechów włoskich.

Smacznego!

sobota, 27 lutego 2010

Naleśniki na ciemnym piwie z jabłkami



W dzisiejszym odcinku kolejny raz prezentujemy tradycyjną polską potrawę - naleśniki - w wydaniu trochę  niecodziennym: zamiast mleka dodajemy do nich piwa!

Ciemne piwo sprawia, że ciasto naleśnikowe nabiera puszystości i ślicznego brązowego koloru. Smakują trochę karmelowo, i wyśmienicie komponują się z farszem jabłkowym. Są dobre zarówno dla tych, którzy mają problemy z trawieniem mleka, jak i dla wielbicieli chmielu. Idealne, żeby przerwać rutynę naleśników z dżemem. A do tego są naprawdę łatwe!



Składniki:
  • 150 g mąki (ok. 1 szklanki)
  • 2 jajka
  • Szklanka ciemnego piwa
  • 4 jabłka (najlepsza będzie do tego szara reneta)
  • cukier
  • cynamon
  • olej, masło
Ciasto naleśnikowe przygotowujemy analogicznie do tradycyjnych naleśników: w misce mieszamy ze sobą szklankę mąki, 2 jajka i szklankę ciemnego piwa. Gęstość ciasta w zasadzie zależy od naszego gustu - jeśli chcemy, żeby były grubsze możemy dodać trochę mniej piwa. Ale uwaga! Te naleśniki, ze względu na bąbelki w piwie, i tak będą bardziej puszyste, dlatego idealne ciasto nie powinno być zbyt gęste. Ja zwykle robię pierwszego małego naleśnika na próbę, a następnie w zależności od potrzeb rozcieńczam trochę piwem, albo dosypuję mąki.
Na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju (albo tylko wysmarowaną nasączonym olejem ręcznikiem papierowym), nalewamy ciasto na grubość ok 2mm. Smażymy równomiernie z dwóch stron.

W tym samym czasie jabłka obieramy ze skórki i kroimy w półksiężyce. Podsmażamy na niewielkiej ilości masła, słodzimy do smaku (jeśli jabłka są słodkie, wystarczą nawet 3 łyżeczki cukru) i dodajemy łyżeczkę cynamonu. Następnie dusimy jeszcze chwilę, podlewając wodą, żeby się nie przypaliły. Czas również zależy od gustu - Tymek woli całkiem rozpaćkane, ja uważam, że lepsze są jeszcze trochę chrupiące. W każdym razie trwa to ok. 5-10 min i trzeba po prostu spróbować, kiedy są już wystarczająco miękkie.

Zawijamy farsz jabłkowy w gotowym naleśniku i podajemy!

Uwaga, usmażone naleśniki można przechowywać kilka dni w lodówce. Lepiej je wtedy trzymać oddzielnie od farszu. Przed podaniem wsadzić farsz do naleśnika i podgrzać je razem na patelni z odrobiną tłuszczyku (są wtedy bardziej chrupiące!)

poniedziałek, 22 lutego 2010

Spaghetti Carbonara


Czasami przyda się zamieścić jakiś bardzo podstawowy przepis. Stąd - spaghetti carbonara, czyli włoski odpowiednik schabowego.

Kiedy mieszkałam w Lizbonie i mieliśmy dość portugalskiego jedzenia, ale nie mieliśmy dość pieniędzy na porządne potrawy, ratowali nas Włosi i przesyłane przez ich mamy paczki makaronowe.
Sos do carbonary jest banalnie prosty i tani, a samo ugotowanie makaronu z pewnością nie przysporzy nikomu trudności.

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy. W garnku podsmażamy na chrupiąco pokrojony w paseczki boczek. Po podsmażeniu dorzucamy do garnka sos z gęstej śmietany, parmezanu, i roztłuczonego jajka. Mieszamy z makaronem i podgrzewamy razem. Od ciepłego makaronu i boczku jajko powinno się trochę ściąć, co zapobiega mojej obsesji salmonellowej, ale prawdziwi Włosi uważają, że jajko zdecydowanie powinno pozostać trochę surowe.

Uwaga! Sfotografowane zielone okruchy na makaronie są efektem drobnej ekstrawagancji Tymka, który uważa, że oregano pasuje do tej potrawy. Cóż, skoro Włosi sprofanowali kiedyś moje gołąbki posypując je parmezanem, to myślę, że można to uznać za odwet. (Ale ja polecam wersję klasyczną, bez zieleniny)

niedziela, 21 lutego 2010

Oszukana zupa z batatów



To jest przepis mojej mamy, z którego jest bardzo dumna i prosiła, żebym go zamieściła.

Szukanie trudno dostępnych i drogich składników do egzotycznych potraw dla niektórych może być świetną rozrywką. Innych jednak zwyczajnie zniechęca do eksperymentowania w kuchni. Ile jednak razy kupowaliście drogi sos do jednego dania, a potem stał na półce i nie wiedzieliście do czego do zużyć?

Jest taka wspaniała senegalska knajpa na Saskiej Kępie, Baobab. Zabrałam tam kiedyś rodziców i zachwyciły ich afrykańskie smaki, a szczególnie napój imbirowy i zupa-krem z batatów. Zupa jest wyśmienita, gęsta, ciepła i ma piękny pomarańczowy kolor. Po prostu pycha! Żeby przygotować prawdziwą grupę z batatów potrzebujemy oczywiście: batatów. Ale także mleczka kokosowego, limonek i świeżej kolendry. Przyda się także pieprz Cayenne, albo odrobina trawy cytrynowej. Te składniki, poza tym, że, co tu ukrywać, są dość drogie, to jeszcze okazuje się, że nie wszędzie można je dostać… A nie każdy mieszka w Warszawie i ma pod domem Almę, albo Kuchnie Świata. Poza tym, o ile z luksusowych egzotycznych składników łatwo jest przygotować luksusowe egzotyczne danie, to prawdziwy trik polega na tym, żeby zrobić coś pysznego, orientalnego nie wydając na to fortuny i nie sprowadzając składników z metropoli.
Oto przepis na oszukaną zupę z batatów, która z powodu ich braku w całym Olsztynie (przed Sylwestrem moi rodzice odwiedzili wszystkie duże supermarkety w mieście bezskutecznie poszukując słodkich ziemniaków), batatów nie zawiera, a smakuje równie wyśmienicie.

Składniki:
  • 4–6 dużych ziemniaków (bo bataty to przecież ziemniaki)
  • 2 niewielkie marchewki (nadają kolor i są słodkie)
  • Kostka rosołowa
  • Cebulka
  • Świeży imbir
  • Mleko (można użyć skondensowanego, bardziej przypomina oryginalne mleczko kokosowe)
  • Sól, pieprz cayenne lub pieprz cytrynowy, trawa cytrynowa
  • Sok z wyciśniętej limonki
  • Można dodać świeżej kolendry (zdrowa na oczy!)
Obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki podsmażamy z cebulką i imbirem na odrobinie oliwy. Dolewamy mniej więcej pół litra wody z kostką rosołową, dusimy. Dorzucamy pokrojoną marchewkę. Gotujemy razem, dolewamy około pół szklanki mleka. Gotujemy, aż warzywa wymiękną ;)

Odstawiamy zupę, żeby trochę ostygła, a następnie miksujemy na krem. Podgrzewamy jeszcze raz, dodajemy przyprawy: sól, pieprz cayenne albo pieprz cytrynowy, trawę cytrynową. Doprawiamy do smaku sokiem z limonki.

Jemy ze smakiem!

sobota, 13 lutego 2010

Pizza


Składniki:
  • około 200 g. mąki
  • około 2 łyżek cukru
  • 3/4 szklanki ciepłej (nie gorącej) wody
  • 1/3 kostki drożdży
  • dwie duże szczypty soli
  • ser żółty
  • bazylia, oregano
  • przecier pomidorowy
  • oliwa z oliwek
  • dodatki (np. salami, pomidory, ostra papryka)
Do 3/4 szklanki wody dodajemy cukier i drożdże, mieszamy. Rozpuszczone drożdże mieszamy z mąką, dodajemy dwie szczypty soli; ciasto dokładnie ugniatamy i zostawiamy w cieple na 20 minut. W międzyczasie robimy sos do pizzy, np. mieszamy pół słoiczka przecieru z odrobiną wody i oliwy z oliwek, oraz świeżą bazylią, czosnkiem. Gdy ciasto urośnie rozwałkowujemy je i smarujemy sosem; posypujemy tartym serem, dodatkami; to znów lekko prószymy serem; posypujemy bazylią i oregano. Ciasto pieczemy w dużej temperaturze aż się lekko zarumieni. Bon Appétit!

wtorek, 9 lutego 2010

Omlet na słodko

Wiem, powiecie, że jestem leniwy... Dziś na obiad miałem kolejną prostą potrawę: omlet z dżemem – czyli (przy)smak dzieciństwa nr 2.
Ubijamy na sztywno białka z trzech jajek; następnie dodajemy pozostałe żółtka, dalej ubijamy; dodajemy trzy łyżki mąki i mieszamy; smażymy z obu stron na złocisty kolor. Dodajemy dżem, czy co tam mamy pod ręką. Mniam!
PS żeby nie było, przepis pochodzi stąd.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Metoda na głoda, czyli bardzo szybka ryba


Jeśli myślicie, że przygotowanie smacznej ryby jest czasochłonne, to się mylicie! Oto przepis na Bardzo Szybką Rybę!

Kawałek łososia (tzw. dzwonek) posypujemy solą (najlepsza byłaby gruboziarnista, albo morska, ale my używaliśmy najzwyklejszej kamiennej) i świeżo mielonym pieprzem cytrynowym. Oprószamy mąką i kładziemy na rozgrzanej patelni z odrobiną oleju. Obsmażamy z dwóch stron na złoto, potem jeszcze przykrywamy pokrywką i smażymy jeszcze kilka minut, aż będzie miękki. Pod sam koniec smażenia, można skropić cytrynką albo, jeśli akurat jej nie macie (tak jak ja), posypać startą skórką z cytryny.

Wygląda pięknie, a smakuje jeszcze bardziej wyśmienicie!

I uwaga! Ryba wpływa na wszystko!



niedziela, 7 lutego 2010

Zupka czosnkowa


Składniki:
  • duża główka czosnku
  • czerstwy chlebek na grzanki
  • 4 jajka
  • litr bulionu
  • łyżka słodkiej mielonej papryki
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • oliwa
  • szczypiorek
  • sól, pieprz
Główkę czosnku – bez trzech ząbków – wycisnąć na rozgrzaną na patelni oliwę. Obsmażyć na złoty kolor. Dodać pokrojony w kostkę chleb i smażyć, aż się zarumieni. Zawartość dodać do ugotowanego bulionu. Dodać koncentrat pomidorowy, paprykę i ugotować. Do zupy ostrożnie wbić jajka (wersja pro: ugotować w cholewce, tj. zanurzając ostrożnie w chochli). Posypać posiekanym drobno pozostałym czosnkiem i szczypiorkiem.
Zupa skutecznie odstrasza wampiry, a do tego czosnek to afrodyzjak, jednym słowem ma sporo innych, poza smakowymi, walorów.
PS wbrew pozorom wcale pachnie aż tak źle.
PS2 Ora chce żeby dodać – à propos właściwości afrodyzjaczych – że od czasu kiedy ją poczęstowałem tą zupką, to mnie kocha...

Ryż z jabłkami i cynamonem

Smak dzieciństwa... Przepis jest prosty: gotujemy ryż; ugotowany wsypujemy do naczynia żaroodpornego razem z pokrojonymi w kostkę jabłkami; dodajemy cukier i cynamon. Wszystkiego według uznania. Pieczemy. Na talerzu polewamy śmietaną. I... jemy ;)

(Bo piękno tkwi w prostocie.)

Zupa pomarańczowo-pomidorowa

Kiedy byłam mała, zupa pomidorowa była moim największym faworytem spośród zup. Twierdziłam, że mogę ją jeść pięć razy w tygodniu. Zawsze prosiłam mamę, żeby mi ją zrobiła i właściwie nigdy nie nauczyłam się dobrze przyrządzać jej sama, chociaż to podobno nic trudnego.
Tradycyjna polska zupa pomidorowa jest gęsta, z kluseczkami albo ryżem, podawana ze śmietaną. Pewnie dlatego myśl o dodaniu do zupy pomidorowej pomarańczy może przyprawić niektórych o skręt brzucha. Kasia powiedziała, że trochę się boi, więc może spróbuje tylko łyżeczkę, Orcz patrzyła nieufnie. Ale uwaga! Pierwsza łyżka i już wiesz, że tego smaku nie znajdziesz nigdzie indziej. Jest łagodna i trochę słodka. Skusił by się na nią każdy wampir - ma taki piękny krwistoczerwony kolor. W przeciwieństwie do tradycyjnej polskiej zupy pomidorowej nie jemy jej z makaronikiem, ani z ryżem. Jeśli chcecie, żeby była bardziej sycąca, możecie dodać do niej grzanki.
Kasia zjadła całą miseczkę, Orcz powiedziała, że nawet nie jest taka zła. To chyba wystarczający komplement!

A zatem przedstawiamy: zupa pomarańczowo-pomidorowa z grzaneczkami i pestkami, czyli jak zagiąć Teściową i jednym talerzem przekazać jej swoją wyjątkowość i prawdziwe fusion tradycji z nowoczesnością!

Składniki:
  • woda
  • kostka rosołowa
  • koncentrat pomidorowy
  • sok pomidorowy
  • sok pomarańczowy
  • wyciśnięty sok z 1-2 pomarańczy
  • odrobina miodu
  • suchy chleb na grzanki
  • pestki dyni albo słonecznika
Czas gotowania: krótko. Proporcje: na oko.


1. Do garnka nalewamy troszeczkę wody i gotujemy w niej kostkę rosołową.
2. Dolewamy do garnka sok pomidorowy - dwa razy więcej soku, niż było wody. Dolewamy sok pomarańczowy - połowa objętości soku pomidorowego, który dodaliśmy, czyli mniej więcej tyle ile było początkowo wody.
3. Dodajemy słoiczek koncentratu pomidorowego. Słodzimy miodem (do smaku, ale ja uważam, że raczej niewiele).
4. Dodajemy świeżo wyciśnięty sok z jednej albo dwóch pomarańczy.

I właściwie to wszystko! Jeśli chcecie, na patelni można podsmażyć pokrojony w kostkę chlebek, najlepiej razowy.
Tymek woli ją na słodko, ale ja myślę, że jest ciekawsza jeśli dodamy do niej trochę ziaren. Do przełamania słodkiego smaku idealnie nadają się pestki dyni - są trochę gorzkie. Jeżeli nie przepadacie za ich wyraźnym smakiem, a lubicie, jak coś chrupie - można zastąpić je pestkami słonecznika.

Smacznego!